Co jakiś czas zmagamy się z wyborem telewizora. Zazwyczaj wygląda to tak że z oferty wybieramy znaną i zaufaną markę a potem decydujemy jaka wielkość ekranu spełni nasze oczekiwania nie rujnując przy tym domowego budżetu.

Witajcie gadżeciarki i gadżeciarze!

Czasy gdy telewizor wymienialiśmy raz na kilkanaście lat minęły bezpowrotnie. Teraz producenci i sprzedawcy starają się nas przekonać że co roku powinniśmy zopatrywać się w nowszy model bo jeśli tego nie zrobimy to nie tylko stracimy kontakt ze światem ale może nawet stracimy  wzrok.

O ile jeszcze większe ekrany do pewnych granic zdają się mieć sens to magiczne brzmiące informacje o 4K, PPI, zakrzywieniach i odświeżaniu przyprawiają o ból głowy. Na co powinniśmy zwracać uwagę kupując telewizor i jak nie pozwolić sprzedawcy wcisnąć nam czegoś czego nie potrzebujemy przeczytacie poniżej w tekście wyjaśniającym marketingowo naukowy bełkot. Pomogę Ci zdecydować czy potrzebujesz 4K, zakrzywiony wyświetlacz, rozszerzony gamut i szybkie odświeżanie.

Zacznijmy od 4K.

Suche dane mówią  że UltraHD czyli 4K wyświetlające 2160 linii przewyższa FullHD z 1080 linii. Różnica w cenie też nie pomaga w podjęciu wyboru bo są to kwoty około 400-500zł dla 55 calowego telewizora. Sprzedawca łatwo wmówi nam że więcej znaczy lepiej i wyraźniej pokazując nam telewizory na sklepowej półce. Ilość widocznych detali jest istotnie niesamowita ale pamiętajmy że jest to obraz demo, na co dzień nieczęsto oglądamy filmy czy programy w takiej rozdzielczości bo jest ich poprostu niewiele.

Rodzi się pytanie czy siedząc przed telewizorem w odległości około 2.5metra (dla 50calowego TV jest to zalecana odległość) zobaczymy różnicę pomiędzy fullHD i ultraHD (4K).

Posiłkując się kalkulatorem ppi  ( ppi- zagęszczenie pikseli na cal kwadratowy) dowiemy się  że 50 calowy FHD wyświetla piksele wielkości aż 0,5765 mm. Takich samych rozmiarów telewizor 4K zaoferuje piksele 0,2883 mm. Taką różnicę dostrzeże większość z nas, nie potrzeba tu sokolego oka.

Sytuacja zmienia się gdy na naszym 4K będziemy oglądać program TV lub film w niższej jakości.

Jak już wspomniałem większość treści przez nas oglądanych nie będzie w jakości 4K ale HD ready czyli 720p lub FullHD 1080p.  Aby taki obraz wyświetlić  telewizor 4K przeprowadza proces upscalingu.

Tutaj niestety cudów nie ma, nie da się magicznie wyczarować większej ilości detali ze sygnału o niskiej rozdzielczości . Mówiąc trywialnie nasz telewizor 4K zapełniając brakujące miejsca będzie popełniał błędy zgadując co powinno być wyświetlone w danym miejscu.

Jest to fakt wstydliwie przemilczany a przekonacie się o tym gdy zobaczycie minę sprzedawcy  prosząc  go o pokazanie na telewizorze 4K filmu HD  (720p)

 

1

 

Zakrzywione ekrany.

Byliśmy świadkami rewolucji 3D, teraz też widzimy jej schyłek. Mocno reklamowane zakrzywione ekrany czeka zapewne ta sama przyszłość. Wmawia się nam że płaski ekran deformuje obraz podczas gdy zakrzywienie zbliża do nas krawędzie ekranu.

Taki  argument o deformacji obrazu na płaskim ekranie dowodzi że ktoś  zapomniał, czym jest perspektywa. Jeśli w przestrzeni ustawimy przed sobą w jednym rzędzie obok siebie trzy obiekty, to ten środkowy będzie wydawał się większy z banalnego powodu – jest bliżej nas. By wszystkie obiekty były w tej samej odległości, musimy rozmieścić je po łuku.

To  prawda, że stosuje się w kinach zakrzywione ekrany, ale ich promień krzywizny wynosi kilkanaście metrów.  W wypadku zakrzywionych telewizorów mamy do czynienia z promieniem krzywizny około 4 metrów i mamy tu doczynienia z  wyświetlaczami o rozmiarach znacznie mniejszych i  siedzimy  od 1.5 do 4metrów od ekranu . I to właśnie tak duża krzywizna sprawia, że niekiedy widać na zakrzywionych ekranach, że coś jest nie tak, szczególnie przy wyświetlaniu napisów przy wyraźnych poziomych liniach. Im bardziej oddalamy się od idealnego punktu oglądania w osi odbiornika, tym jest to bardziej widoczne.

Rozmiar w tym wypadku odgrywa zasadnicze znaczenie – zakrzywiony ekran kinowy ma sens w zamkniętej przestrzeni, dla usadzonych w konkretnych miejscach widzów, z których większość znajdzie się w tym dobrym miejscu. Dla większości widzów patrzących na znacznie mniejszy, a przy tym bardziej zakrzywiony wyświetlacz sytuacja będzie zgoła inna. O ile nie znajdą się w środku, będą widzieć gorzej. Nie ma tam wiele miejsca – znośne warunki panują około 33 stopni po bokach od centrum. Wniosek jest prosty – im mniejszy telewizor, tym mniej miejsca w środku. Dla najtańszych modeli o przekątnej 48 cali w samym środku miejsca jest może dla dwóch osób, siedzących tuż obok siebie. Dopiero te wielkie, ogromnie kosztowne telewizory 70-calowe mogą zapewnić optymalne miejsce dla większej liczby osób. Widać to pośrednio na materiałach reklamowych producentów, gdzie oglądający filmy na zakrzywionych ekranach ludzie ściśnięci są jak sardynki w puszce, albo siedzą samotnie na środku przed telewizorem.W zamian za te niedogodności faktycznie zakrzywiony ekrany zapewni nieco większe pole widzenia, ale to jest naprawdę bardzo „nieco” – a im dalej siedzimy, tym efekt jest mniejszy. Zrekompensować to można tylko zwiększając przekątną ekranu, co przecież kosztuje, i to niemało: najtańszy zakrzywiony telewizor 55” w jednym z popularnych sklepów internetowych jest obecnie ponad 1000 zł droższy od zbliżonego modelu z płaskim wyświetlaczem, a przecież 55” nie zapewni tych wszystkich obiecywanych atutów zakrzywienia.

Kolory. RGB, 10 bitów i Rec.2020

Marketingowcy próbują uwieść nas także innymi atrakcjami, mówiąc o niesamowitych kolorach i niemożliwie wysokich częstotliwościach odświeżania obrazu.

Kolorowa telewizja ma długą historię. Pierwsza transmisja kolorowego sygnału w Stanach Zjednoczonych to już 1954 rok możliwa była do odebrania za pomocą 15-calowego odbiornika Westinghouse H840CK15, kosztującego wówczas 1295 dolarów. Ówczesnych dolarów – na dzisiejsze pieniądze byłoby to ok. 12 tys. dolarów. Wykorzystany wówczas standard NTSC był pierwszym powszechnie przyjętym rozwiązaniem na przodującym amerykańskim rynku. Zarówno Zachodnia Europa jak i kraje socjalistyczne spóźniły się aż o dekadę. Co prawda pierwszy francuski patent na standard SECAM został przyznany już w w 1956 roku, to jednak pierwsze SECAM-owe transmisje przeprowadzono dopiero w 1967 roku – po tym, jak Niemcy zaprezentowali światu standard PAL w 1963 roku, standard który sporo zapożyczał zarówno z NTSC jak i SECAM, i upowszechnił się w całej zachodniej Europie.

Zarówno francuski SECAM (przyjęty później w krajach socjalistycznych – i to wcale nie z powodów politycznych, jak się niekiedy twierdzi, był on po prostu tańszy do wdrożenia i bardziej niezawodny w trudnym terenie), jak i niemiecki PAL oraz amerykański NTSC wcale się wiele nie różniły w kwestii koloru. Ograniczenia kineskopów i przepustowości pasma radiowego były na tym etapie nie do ominięcia. I gdy w 1990 roku przyjęto pierwszy standard telewizji wysokiej rozdzielczości, tzw. Rec.709, też wcale nie wprowadzono przy tym znacznych ulepszeń. Kolejne pokolenia widzów nauczyły się postrzegać „zdechłe” barwy z kineskopowych wyświetlaczy jako te właściwe reprezentacje świata.

Na szczęście nie musimy tutaj męczyć się z filozoficznym pytaniem o to, czym jest kolor, do dyspozycji mamy standardy przemysłowe reprodukcji barwnej, zarówno dla addytywnych jak i substraktywnych modeli barw. Nas będzie interesować przede wszystkim model RGB. W druku stosuje się co prawda model CMYK, w którym wykorzystujemy jako podstawowe kolory cyjanu, magenty i żółci, jednak dla wyświetlaczy wciąż najistotniejszy jest model RGB, w którym używamy mieszania światła quasipodstawowych kolorów – czerwieni, zieleni i niebieskiego. W skład pojedynczego piksela wyświetlacza ciekłokrystalicznego wchodzą trzy subpiksele emitujące światło o tych długościach fali, i regulowanym w ciągłej skali natężeniu. Co istotne, z tych barw można wyprowadzić podstawowe kolory CMYK – mieszając czerwień z zielenią otrzymamy żółć, zieleń z niebieskim da nam cyjan, a czerwony z niebieskim – magentę. I póki będziemy dobrze wiedzieli, czym jest czerwień, zieleń i niebieski w ramach teorii fizycznych, wszystko będzie dobrze.

Poniżej RGB (po lewej) i CMYK (po prawej)

1

We wspomnianym standardzie Rec.709 otrzymujemy dokładne definicje tych quasipodstawowych kolorów modelu RGB, dzięki czemu odbiorniki telewizyjne mogły względnie poprawnie przedstawiać barwne sceny. Czemu względnie? Ludzkie oko widzi otóż znacznie więcej, niż to, co mogą pokazać telewizory poprzednich generacji. Jak więc sprawić, by wyświetlacz mógł pokazać więcej, niż to, co wynika z modelu RGB?

W 2010 roku Sharp zaczął zachwalać wyświetlacze Quatron, zawierające w barwnej kropce oprócz czerwieni, zieleni i niebieskiego czwarty subpiksel, żółty, mający pozwolić na wyświetlenie bardziej rzeczywistej żółci, a przez to szerszej gamy kolorów. Pomysł ciekawy, ale trzeba pamiętać, że sygnał wideo tej żółci nie przenosił, telewizor musiał barwę tę „wymyślić”, a to oznacza, że poza demami technologicznymi Sharpa, nic spektakularnego nie udało się osiągnąć. Powiększenie przestrzeni barwnej udało się za to zrealizować w zupełnie inny sposób.

Jak wiecie, cyfrowe systemy barwne nie mają do dyspozycji palety z nieskończoną liczbą kolorów. Do tej pory dysponowaliśmy zaledwie 24-bitową głębią. Jej 16,7 mln kolorów to wynik miksowania trzech kanałów RGB, z których każdy mógł wygenerować po 256 odcieni (8-bit na kanał, 256×256×256). Wydaje się to dużą liczbą, póki nie spojrzymy na tonalne przejścia między bliskimi kolorami – nawet nieuzbrojone oko może dostrzec, że nie mamy do czynienia z ciągłym gradientem, lecz skokowymi pasmami. Coraz więcej nowych telewizorów obiecuje nam 10-bitowy system barwny, co oznacza po 1024 odcienie na kanał. Łącznie ponad miliard kolorów pozwala na uzyskanie płynnych przejść nawet między bliskimi sobie barwami i osiągnięcie efektu HDR (High Dynamic Range), pozwalającego przedstawić sceny o dużej rozpiętości tonalnej, zawierających nawet ekstremalne kontrasty.Połączmy to teraz z szerszym gamutem. Gamut danego urządzenia to zbiór widm fal elektromagnetycznych z zakresu światła widzialnego, które mogą zostać przez nie odtworzone. Wierzchołki trójkąta przedstawiają najczerwieńszą czerwień, nazieleńszą zieleń i najbardziej niebieską niebieskość, jaka tu może zostać odtworzona.  Stare telewizory najgorzej wypadały w kwestii czerwieni i fioletów. Na poniższym obrazku widzicie gamut modelu Rec.709 (znany też jako przestrzeń sRGB).

1

DCI P3 jest przestrzenią barwną znaną przede wszystkim z kin cyfrowych – wszystkie używane tam projektory mają być w stanie przedstawić tam kompletną reprezentację barwną tej przestrzeni. Rec.2020 jest za to dokładnym odwzorowaniem przestrzeni Adobe RGB, w którym można faktycznie zobaczyć czerwień wozów strażackich i skórkę bakłażanu. Co szczególnie istotne, Rec.2020 zawiera w sobie 99,98% przestrzeni DCI P3, w praktyce pozwoli więc na niemal doskonałe odwzorowanie superprodukcji z Hollywood. Ba, pozwala też na poprawne odwzorowanie 75,8% przestrzeni barw CIE 1931, będącej wyidealizowaną przestrzenią widzenia barw przez ludzkie oko. Dla porównania, stary Rec.709 pozwalał na przedstawienie niespełna 36% przestrzeni CIE 1931.

1

Warto też pamiętać, że wreszcie dysponujemy standardami pozwalającymi na przekazanie sygnału z taką ilością informacji o kolorze. O ile eksperyment Sony z poprzedniej dekady, przestrzeń xvYCC mieszcząca się w specyfikacji HDMI 1.3 nigdy nie znalazła szerszego zastosowania, to 10-bitową (a nawet 12-bitową) głębię koloru udało się umieścić w HDMI 2.0 – taką „rurą” można przesłać obraz w przestrzeni Rec.2020 w rozdzielczości 4K (2160p), z częstotliwością do 60 klatek na sekundę. Co istotne, treści przygotowywane pod nową przestrzeń barw są wstecznie kompatybilne ze starym sprzętem, co tylko zachęci studia filmowe do ich tworzenia – sytuacja jest podobna do początków telewizji kolorowej, którą można było też oglądać na telewizorach czarno-białych.Warto też pamiętać, że wreszcie dysponujemy standardami pozwalającymi na przekazanie sygnału z taką ilością informacji o kolorze.

Podsumowując ten nieco skomplikowany wywód:  kupując nowy telewizor warto sprawdzić, w jakim stopniu jego wyświetlacz potrafi przedstawić Rec.2020 i czy oferuje 10-bitową głębię koloru. To sposób na uzyskanie na ekranie barw, jakie do tej pory można było zobaczyc tylko w świecie rzeczywistym, przy wysokich kontrastach. Niekiedy telewizor niższej rozdzielczości (FullHD) z większą głębią kolorów i większym kontrastem może zaoferować lepiej wyglądający obraz, niż telewizor 4K, odwzorowujący jedynie Rec.709.

W kolejnej części przeczytacie o odświeżaniu.

1

Źródło: smutny sprzedawca Tomasz z MediaM…., Wikipedia, dobreprogramy